Mama-fotografka zdradza, jak Memola stała się centralnym punktem jej salonu. To opowieść o tym, jak produkt „rośnie” z rodziną i staje się azylem relaksu nie tylko dla bobasa, ale też dla starszych dzieci, które po szkole wskakują do niej, by odreagować trudy dnia i „pobujać w obłokach”
Margareta Golba – mama
Jestem mamą trzech dziewczynek (1,5, 5 i 9 lat). Mamą na pełen etat i fotografką w pozostałym czasie. Od kiedy pojawiły się dzieci, jednym z wyzwań stało się zorganizowanie naszej rodzinnej przestrzeni w taki sposób, aby była wystarczająco stymulująca dla małych odkrywczyń, ale też na tyle zharmonizowana, aby dało się w niej z radością przebywać. Kiedy nasza Pani z Integracji Sensorycznej zaproponowała zakup huśtawki do domu, wybór padł na Memolę. Bardzo się ucieszyłam, że jest tak piękna huśtawka, którą z czystym sercem i wewnętrznym spokojem mogłam zawiesić w salonie.
Radość dziewczynek, kiedy huśtawka w końcu pojawiła się w domu, była ogromna, lecz prawdziwe efekty mogę opisać teraz z perspektywy kilku miesięcy użytkowania. Na początku, kiedy nie wiedziałam jeszcze, czego się po Memoli spodziewać, proponowałam dziewczynkom głównie asekuracyjne wspólne zabawy: wierszyki-masażyki podczas bujania, granie na prostych instrumentach, które miało pobudzać równocześnie zmysł równowagi i słuchu, lepienie z mas plastycznych, słuchanie muzyki i tym podobne.
Szybko jednak okazało się, że dziewczynki same znalazły sobie sposoby na korzystanie z Memoli, które im najbardziej odpowiadają. Najstarsza zaraz po powrocie ze szkoły i odrzuceniu ciężkiego plecaka często wskakuje na huśtawkę i opowiada o tym, co się wydarzyło. Młodsza jest najszczęśliwsza, kiedy może mocno się huśtać. Prawdziwa ekstaza następuje natomiast wtedy, kiedy wprawi huśtawkę w ruch wirowy. Ta sama córka wieczorem mości sobie w Memoli gniazdko i przykrywa się kocykiem w oczekiwaniu na to, kiedy pójdę ją usypiać.
Najmłodsza z dziewczynek korzysta z huśtawki zawsze pod opieką mamy, taty lub starszych sióstr i sama nawet nie próbuje do niej wchodzić. Kiedy jednak ma okazję już się w niej usadowić, zdecydowanie preferuje ruchy relaksacyjne – wtula się wtedy w miękką wyściółkę i zamyka oczy. Uwielbia też, kiedy bujając się na Memoli, robimy wierszyki-masażyki. Nie przesadzę chyba, jeśli napiszę, że obecnie Memola jest głównym meblem w naszym salonie, wokół którego “kręci” się wiele spraw.
Do czego jeszcze służy nam Memola? Do czytania, do przytulania z siostrami, do bujania w obłokach z przyjaciółkami, do oglądania bajek, do kołysania lalek, do czesania, do ubierania, do zabawy w myśliwego, do odreagowywania emocji, a czasem nawet do zasypiania. Niestety prawie każdy produkt posiada jakąś wadę i Memola nie jest w tym przypadku wyjątkiem. Aby recenzja była pełna i prawdziwa, czuję się w obowiązku napisać, że z Memoli mogą korzystać tylko dzieci do 12. roku życia, co niestety dyskwalifikuje z użytkowania rodziców. Pozostaje więc zakup z czystego altruizmu.
Na koniec dodam tylko, że huśtawka mimo dość intensywnego użytkowania nadal wygląda pięknie, a mąż, który początkowo był sceptyczny co do zawieszenia huśtawki w salonie, podsumował ostatnio, że był to jednak strzał w dziesiątkę.

Gwarancja autentyczności opinii: Każda opinia na naszej stronie to realna historia zebrana za pośrednictwem ankiet, maili lub listów. Publikujemy je w oryginalnym brzmieniu, dodając jedynie tytuły akapitów dla większej czytelności. Szanujemy prywatność naszych autorów, dlatego część opinii – zgodnie z ich prośbą – publikujemy bez nazwiska. Dokumentacja źródłowa (jak skany czy maile) znajduje się w archiwum firmy.
Memola wspiera naturalny rozwój motoryczny dziecka – w domu i w świadomym podejściu terapeutycznym.